Surface 4 Pro – sprzęt do codziennej pracy?

Surface 4 Pro – sprzęt do codziennej pracy?

Od dłuższego czasu myślę nad zmianą mojego sprzętu do pracy. Obecny ma ponad 7 lat i lubi sprawiać problemy. Wolę nie liczyć, ile pieniędzy już w niego włożyłem, oraz ile czasu spędziłem przeglądając różne konfiguracje, ile różnych „za i przeciw” pojawiło się przy kupnie stacjonarki lub laptopa, a o finansach już nawet nie wspominam.

Jednak dzięki uprzejmości firmy Microsoft miałem możliwość przetestowania urządzenia 2 w 1, Surface 4 Pro w konfiguracji z procesorem i5-6300U, 8GB RAM i dyskiem SSD 256GB. Cena? Astronomiczna, bo około 6,5 tysiąca w wersji z klawiaturą.

6,5 tysiąca za urządzenie 2w1?! Przecież laptopa o takich parametrach można kupić już za 3 tysiące! Tak, też tak myślałem…  Po co mi tak drogie urządzenie do codziennej pracy, często nawet po 10-12 godzin w weekendy, które będzie służyło za małe centrum multimedialne w domu jak i sprzęt na wyjazdy? Po co mi plastikowa klawiatura, skoro najlepiej pracuje mi się na mechanicznej? Ekran posiada tylko 12 cali, gdzie ja na co dzień pracuję na przekątnych 22-24’, albo więcej.

A może jednak da się upolować go gdzieś taniej? Da się. Zdarzają się promocje w sklepach, gdzie oszczędzamy np. na cenie klawiatury. Szczęście jest takie, że niedawno weszła na rynek nowa wersja urządzenia, dzięki czemu mam nadzieję ceny będą mocno spadać.

No dobra, to chociaż sprawdźmy co dostaniemy za te ogromne pieniądze:

  • Tablet
  • Rysik
  • Ładowarka
  • Klawiatura
  • Instrukcja obsługi

W najtańszej wersji urządzenia rysik musimy dokupić oddzielnie.

Więc…

Jakie były moje pierwsze wrażenia?

Wooowww!

Jakie to wszystko spasowane, lekkie, jak to wszystko pięknie wygląda!

W mojej ręce wylądował kawałek metalu o wadze 780 gram. Bryła, która ma dosyć szeroką ramkę wokół wyświetlacza, ale dzięki temu przy łapaniu urządzenia nie miałem problemów, że przypadkiem dotknąłem wyświetlacza.

Bryła, która posiada stanowczo za mało gniazd, bo jest ich tylko kilka:

  • Mini DisplayPort
  • USB 3.0
  • SurfaceConnectdo ładowania lub stacji dokującej
  • Słuchawkowe – Jack 3,5mm
  • Karty microSD

Stanowczo dostrzegam deficyt gniazd, ponieważ brakuje np. gniazda HDMI, albo nawet dodatkowego USB.

Dla osób, które Surface chciały by używać jako „komputera stacjonarnego” producent stworzył stację dokującą, która kosztuje około 900 zł i umożliwia podłączenie większej ilości urządzeń oraz dodatkowych ekranów.

Jak tablet prezentuje się na tle innych urządzeń? Wygląda bardzo profesjonalnie. Coraz mocniej przypomina nam słynny „amazing” firmy Apple, czyli urządzenie, z którym nie wstydzisz się pokazać u innego klienta biznesowego, aby dobić umowę.

Cała obudowa stworzona jest z metalu w kolorze srebrnym wraz z czarnymi ramkami wyświetlacza. Klawiatura jest dostępna w kilku wariantach kolorystycznych, do mnie przyjechała czarna. Dołączany pen jest w takim samym kolorze jak tylna obudowa.

Całe urządzenie opiera się na stopce, którą niestety dosyć ciężko jest wysunąć jedną ręką, ale dzięki temu podczas pracy ani razu urządzenie nie zmieniło się jego położenie. Możemy tablet obsługiwać palcem, penem albo po prostu używać klawiatury – nóżka zostanie w jednej pozycji.  Zastanawiam się tylko jak stabilnie będzie ona funkcjonować po dwóch, trzech latach pracy.

Opisując zewnętrzną budowę nie sposób nie opisać kątów widzenia. W tym samym czasie miałem do testów monitor AOC 4K i uwaga… Surface miał bardzo podobne kąty widzenia. Było to dla mnie dziwne, ponieważ jestem przyzwyczajony, że stojąc obok typowego laptopa już mam problemy z widocznością ekranu. A tu mogłem stanąć pod kątem 150 stopni i… Ciągle było widać obraz idealnie! Producent chyba pomyślał o osobach, które trzymają go w ręce i pokazują coś innym osobom. Jednak dostrzegam tutaj też bardzo wielki minus, mianowicie potrzebę kupienia folii prywatyzującej dla osób, które często podróżują lub pracują w miejscach, gdzie wzrok osób postronnych jest niepożądany.

Przed otrzymaniem urządzenia do testów przeczytałem wiele artykułów na temat tego urządzenia, przez co bardzo martwiłem się w jaki sposób moje palce zareagują na klawiaturę. W końcu jest to urządzenie, na którym muszę pracować czasem nawet po 10 godzin, a klawiatura jest plastikowa.

W momencie testów pracowałem na trzech różnych klawiaturach: dwóch laptopowych oraz mechanicznej. Co do mechanicznej nie muszę się dużo wypowiadać – wygoda pisania największa, niestety kosztem hałasu. Z laptopowych używałem Lenovo T460 oraz Dell Vostro. Trzy, różne klawiatury, a tu na jako dodatkowa czwarta. Więc możliwości porównania całkiem spore.

Tutaj nastąpił kolejny efekt wow. Napisanie tekstu z tysiącem słów – żadnego problemu. Sesja w Visual Studio Code z projektem dla klienta? Żadnego problemu, palce nadal nie bolą. Zwykłe czatowanie na „fejsie”? Sama przyjemność. Nie wiem który z Inżynierów stworzył tę klawiaturę, ale chcę taką w kolejnych urządzeniach, które będę kupował. Nie przeszkadzało mi nawet to, że nie pracowałem na mechanicznej – po prostu pisanie sprawiało mi przyjemność.  Klawisze wchodziły gładko, nie była głośna, czyli jest to bardzo wielki plus, ponieważ lubię pracować w nocy.

Touchpad w tym urządzeniu został przeniesiony na nowy poziom. Gesty – dopiero na tym gładziku poprawnie nauczyłem się ich używać i przeniosłem je w późniejszym czasie do mojego Della. Przesuwanie okien, pokazywanie lub chowanie pulpitu, ba – nawet przeskakiwanie pomiędzy pulpitami sprawiło, że odłożyłem moją myszkę Rival 100 do szuflady, bo nie była mi już potrzebna.

Tak, pracowałem na gładziku z Mackbook Pro i stwierdzam fakt, że… Ten z Surface jest po prostu lepszy, ale to moje subiektywne odczucie.

Sama klawiatura ma dwa poziomy – może leżeć całkowicie na powierzchni albo jej tył może być delikatnie uniesiony. Ja zawsze pracowałem, gdy całkowicie leżała na powierzchni, ponieważ wtedy nie było efektu odbijania się od stołu.

Sama klawiatura jest podświetlana. Jest to bardzo duże ułatwienie, jeżeli nie mamy dobrego światła do pracy.

Razem z tabletem dostajemy wgrany system Windows 10, wersja Professional dla przedsiębiorstw. Tak właściwie to system jest gotowy do pracy po chwili jak już wyciągniemy urządzenie z pudełka, ponieważ musimy dokonać jeszcze niezbędnej konfiguracji, np. utworzenia konta, połączenia go z kontem Outlook. Kreator prosty, szybki i bezproblemowy. Na plus zasługuje to, że nie ma wgranego żadnego zbędnego oprogramowania.

Surface posiada dwie kamery, sensor Windows Hello oraz czujnik światła. Przednia kamera posiada 5MP, natomiast tylna 8MP z autofocusem. Obie kamery nagrywają w fullHD. Muszę przyznać, że jest to jakość wystarczają bez problemu do każdego zastosowania.

Czujnik Windows Hello – jeżeli pracujemy w miejscu, gdzie często blokujemy swój tablet, to pokochamy tę funkcję. Wystarczy spojrzeć się centralnie na ekran i po chwili nasz tablet zostanie odblokowany. Żadnych haseł, żadnych kodów PIN, 3 sekundy i po sprawie. Sprawdzałem, nie da się go oszukać ani zdjęciem, ani telefonem ze zdjęciem. Ciekaw jestem, czy dało by się go oszukać używając wydrukowaną podobiznę na drukarce 3D. Czy ktoś to już sprawdzał? 😉

Dzięki temu, że jest to urządzenie bezpośrednio od firmy Microsoft, mamy możliwość aktualizacji oprogramowania za pomocą Windows Update – tego samego, którym aktualizujemy system. W sumie jest to idealne rozwiązanie. Zawsze aktualne sterowniki, firmware, no i oczywiście system.

Ekran ekranem, kąty widzenia zaskakująco dobre, ale na 12 calach mamy rozdzielczość 2736 x 1824. Jak na tym pracować? Lupy używać? Na szczęście w systemie mamy możliwość skalowania obrazu i aplikacji. Ja na początku pracowałem na 175%, później przeszedłem na 150%. Na nasze szczęście w Windows 10 skalowanie działa bardzo dobrze i nie było problemów z wielkością różnych elementów. A uwierzcie mi, na Windows 8.1 było o wiele, wiele gorzej.

Genialny jest również tryb tabletowy, który został wprowadzony w Windows 10. W momencie, gdy odłączamy klawiaturę, urządzenie pyta czy chcemy przełączyć się na taki tryb. Jeżeli się przełączymy, to klawiatura ekranowa automatycznie będzie się wysuwać podczas klikania w pola tekstowe, menu start zostanie dopasowane w taki sam sposób, jak wyglądało w Windows 8, a cały eksplorator Windows będzie posiadał większe przyciski. Oczywiście, jak wepniemy Surface z powrotem do klawiatury, powrócimy do poprzedniego trybu.

Wydajność tego urządzenia jest bardzo ciężka do określenia. To zależy od tego kto w jaki sposób będzie go używał. Podczas prawie dwutygodniowych testów nie miałem żadnego freezu systemu. A testowałem go bardzo ciężko – Chrome z odpalonymi kilkonastoma zakładkami, Photoshop w tle, Youtube na zewnętrznym ekranie… Do tego VS Code oraz dwie inne przeglądarki. Bałem się tylko jednego – jak zachowa się wentylator podczas pracy? Najtańsza wersja urządzenia nie posiada takowego, jednak każda inna już tak. Co w takim wypadku? Zdarzało mi się go usłyszeć, ale to już naprawdę musiałem działać na raz na kilkunastu zakładkach w Chrome i mieć na dodatek odpalone normalne Visual Studio. Podczas typowego, spokojnego użytkowania nie słyszałem wentylatora co znaczy, że urządzenie bardzo dobrze radzi sobie z odbieraniem ciepła. Nie było także problemu z wzięciem go do ręki i przeniesienia się na fotel co oznacza, że po prostu to chłodzenie działa i w nie powinno w przyszłości sprawiać żadnych problemów.

Oczywiście inna sytuacja będzie, jeżeli non-stop będziemy pracować w Visual Studio, renderować video, albo prowadzić ciężkie obliczenia. W takiej sytuacji żaden z laptopów nie poradzi sobie bez udziału wentylatora.

Wydajna bateria Surface jest jedną z jego wielkich zalet wystarczała mi na 5-6 godzin ciągłej pracy przy dużej jasności ekranu. Producent deklaruje nawet i 9 godzin, ale wiadomo, że taki czas pracy można uzyskać jedynie podczas oglądania filmów na połowie jasności i z wyłączonym WiFi. Szczerze powiedziawszy – myślałem, że jednak będzie trochę lepiej. Wiem, że wymagam dużo, ale za te pieniądze można by dostać trochę lepszą optymalizację czasu baterii.

Zapewne gdybym miał tą słabszą wersję z procesorem m3 i używał Surface tylko do pisania tekstów jak i był podłączony do maszyn wirtualnych wytrzymałby o wiele dłużej, ale to nie jest moje codzienne używanie a pod takim względem chciałem go właśnie przetestować.

Wcześniej pisałem o tym, że urządzenia posiada tylko kilka portów. I nadal podtrzymuję to, że brak jest na pewno złącza HDMI i drugiego USB. Rozumiem, deficyt miejsca, niby możemy kupić stację dokującą, która kosztuje około 900 zł, ale dzięki temu uzyskujemy dodatkowe cztery porty USB, dwa wyjścia display-port, port LAN jak i gniazdo słuchawkowe… Ale zaraz, gdzie ten HDMI?! Ok, tutaj się nie popisaliście. Wszędzie trzeba używać przejściówek. Plusem jest to, że w momencie, gdy posiadamy takową stację to ładowarkę od tabletu podłączamy do niej, a stację z tabletem łączymy tylko jednym kabelkiem. Idealne rozwiązanie.

Pen – a po co to komu? Oczywiście reklamy pokazują setki możliwości zastosowań pena do codziennej pracy, ja jednak miałem dwie sytuacje, gdy się przydał. Jedna – w momencie jak rysowałem mockup strony i musiałem sobie pozaznaczać elementy jak i obrobić screeny, aby wiedzieć co i jak skodować na front-endzie. Druga – jak poszedłem na fotel i chciałem sobie w spokoju poprzeglądać Internet i trochę popisać z ludźmi. Użyłem oczywiście do tego klawiatury ekranowej. Jak się domyślacie – po chwili wróciłem normalnie do biurka. Niestety, nie jestem jeszcze gotowy do tego, aby używać Windowsa w wersji dotykowej z penem. Mogę co nieco poklikać, pozaznaczać, ale to jeszcze nie jest to…. Oczywiście znajdą się ludzie, którzy powiedzą, że jest on przemegazajebisty do pracy, np. graficy docenią go w 100%, dzięki jego czułości oraz wymiennym końcówkom.

Za to głośniki w tym urządzeniu robią tak samą dobrą robotę jak klawiatura. Dwa, umieszczone z przodu urządzenia z technologią Dolby sprawują się idealnie do oglądania filmu na łóżku, rozmawiania z ludźmi na Skype jak i po prostu słuchania muzyki. Głośno, wyraźnie, z lekkim basem. Po prostu 10/10 jak na głośniki umieszczone w małym tablecie.

Plusem jest to, że mamy dostępnych kilka wersji Surface – począwszy od najtańszej z procesorem m3 z 4GB po i7 z 16GB RAM, która swoją drogą kosztuje jak za przysłowiowe zboże. Dla każdego – coś dobrego, jeżeli ma tylko odpowiednią ilość monet.

Powoli kończąc tą recenzję czas przejść jeszcze do pomniejszych plusów, czyli np. takiego, że w ładowarce mamy dodatkowe złącze USB, dzięki któremu możemy sobie naładować telefon, natomiast z boku znajdziemy magnez w obudowie, dzięki któremu zamocujemy pena na naszym Surface.

A jaka jest moja ostateczna ocena tego urządzenia?

Płacimy dużą ilość monet za sprzęt, który będzie służył nam przez długi czas, ale tylko w przypadku, gdy nasze zapotrzebowanie na wydajność nie idzie w górę. Jeżeli potrzebujemy sprzętu, który zabierzemy na konferencję, do restauracji, do podstawowej pracy to ten Surface sprawdzi się w 150% i nikt nie będzie zawiedziony. Jeżeli szukamy czegoś co da nam pełen komfort pracy jak w komputerze stacjonarnym – nie powinniśmy być zawiedzeni. Kupujemy stację dokującą i podłączamy do niej peryferia i ten sprzęt bez problemu funkcjonuje. A jeżeli mamy potrzebę, to go bierzemy do ręki i idziemy sobie pracować na łóżko. Co jednak jeżeli jesteśmy osobą taką jak ja, która ma często dziwne pomysły i chciała by odpalić dla przykładu kilka maszyn wirtualnych? Cóż, tutaj już Surface nie podoła. W sumie to żaden laptop nie podoła, dlatego trzeba jednak myśleć o nim w taki sposób, że go nie rozbudujemy. Nie dodamy pamięci RAM, nie wrzucimy nowego, większego dysku ani tym bardziej nie zmienimy karty graficznej na nowszą.

Więc…

Kupujcie, jeżeli wiecie, że potrzebujecie sprzętu do mobilnej pracy. Jednak jeśli potrzebujecie z niego zrobić domowe biuro, to jest to urządzenie stanowczo zbyt drogie. W innych przypadkach jest warte każdych pieniędzy.

Komentarze

Dodaj swoją odpowiedź w tym temacie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *